Czy w 2016 roku znajdziesz czas na pielęgnowanie swoich relacji?

05.01.2016

Czy w 2016 roku znajdziesz czas na pielęgnowanie swoich relacji?

"Nie chodzi o to, by nadawać priorytety temu, co masz w planie, ale by planować zgodnie z priorytetami"

S. Covey

 

Kiedyś nie znosiłam planować. Wydawało mi się, że planowanie zabija spontaniczność w moim życiu i nie pozostawia miejsca na "niespodzianki". Zarządzanie czasem łączyłam głównie z pracą i zawodową produktywnością, do czasu aż zrozumiałam, co stanowi mój problem.

Kiedy planowanie skupia się wokół pracy, a zarządzanie czasem ogranicza do priorytetyzacji zadań, możnaby pomyśleć, że poza pracą nic nie istnieje, a życie osobiste jest zaledwie "dodatkiem" do "prawdziwego życia". Bardzo mnie to zniechęcało, bo ostatnią rzeczą, która mnie motywowała do jeszcze skuteczniejszego zarządzania sobą, byłoby poświęcanie relacji na rzecz życia zawodowego. Takie sytuacje i tak się zdarzają, tym bardziej chciałabym sprawić, aby dzięki mojemu planowaniu rzeczy, które czasem są spychane na szary koniec mojej listy, znalazły się we właściwym miejscu. Ja po prostu chciałabym mieć świadomość że daję to co we mnie najlepsze, osobom/działaniom, które r z e c z y w i ś c i e na to zasługują.

Z pomocą przyszedł Steven Covey i jego "7 nawyków skuteczego działania". Książka leżała na mojej półce od czasów studenckich, w 2015 roku przypomniała o sobie i absolutnie przeżyła swój renesans. Tym, co urzekło mnie w podejściu Coveya, była niezywkła prostota z jaką podszedł do kwestii planowania. Najprościej będzie jeżeli zademonstruję o co chodzi.

Mały eksperyment.

Na początek chciałabym Cię zaprosić, byś pomyślał/a jakie najważniejsze role pełnisz w swoim życiu (w swoim c ał y m życiu, nie tylko zawodowym). Jeżeli problemem jest przypomnieniem sobie, ile masz ról i jak się nazywają - możesz skorzystać z listy poniżej:

a. jesteś człowiekiem (będącym w relacji z samym sobą),

b. skoro czytasz ten wpis, najprawdopodobniej jesteś też rodzicem,

c. z pewnością jesteś osobą pozostającą w relacjach z innymi - jesteś czyimś dzieckiem, bratem/siotrą, przyjaciółką/przyjacielem, wnukiem, etc.

d. zawodowo może pełnisz kilka ról: pracownika, współpracownika, menedżera, kierownika sprzedaży, przedsiębiorcy, szefa, freelancera, mamy/taty na pełnym etacie,etc.

e. być może jesteś także członkiem/członkiną organizacji pozarządowej, stowarzyszenia, fundacji, innej grupy formalnej lub nieformalnej.

Z powyższego przykładu może się okazać, że obecnie funkcjonujesz w przynajmniej 6-8 różnych rolach. To naprawdę sporo!

A teraz proszę zatrzymaj się na moment, wyobraź sobie (najlepiej zapisz na kartce) jak będziesz się czuł/a widząc, że na co dzień rozwijasz się w k a ż d y m z powyższych obszarów?

Jak będziesz się czuł/a widząc, że w każdym swoim t y g o d n i u, znajdujesz czas na zabawę z dzieckiem, rozmowę z mężem/żoną, realizację zawodowych planów, spotkanie z przyjaciółką/ spotkanie z kumplem, trening/bieganie i czas na inspirującą książkę?

Jakby wyglądało Twoje życie, gdybyś potrafił/a znaleźć czas na wszystko co jest dla Ciebie ważne?

Covey twierdzi, że to, co utrudnia nam realizowanie naszych celów i planów, nie jest brak dyscypliny czy brak silnej woli. Nasza nieumiejętność powiedzienia NIE sprawom mniej ważnym wynika z tego, że nie ma w naszym życiu większego TAK, dla którego warto sformułować odmowę. Nierealizowanie planów lubi mieć swój początek w braku odpowiedniej motywacji (niewiedzy, dlaczego coś jest dla mnie ważne), w planowaniu tylko rzeczy, które i tak muszą być wykonane (praca), realizowaniu najpierw rzeczy nieistotnych (przypadkowość działań, odrywanie się od wykonywanych czynności) i doświadczaniu konsekwencji powyższych - braku czasu na regenerację czy relacje z innymi.

A teraz trochę prywaty. Jak to zadziałało w praktyce?

Zmiana perspektwy.

Odkąd zaczęłam planować swój tydzień z uwzględnieniem wielu ról, które pełnię, przede wszystkim zaczęłam d o s t r z e g a ć na jak wielu polach mogę się rozwijać i o jak wiele różnych rzeczy mogę zadbać. To dało mi poczucie spełnienia, większej równowagi i spokoju, bo czuję, że mam kontakt z tym co dla mnie ważne.

Docenienie.

Różnorodność i równoważność ról sprawiły, że zaczęłam bardziej doceniać działania postrzegane niegdyś jako przykre obowiązki (rachunki, umowy związane z prowadzeniem firmy czy załatwianie spraw "domowych"). Teraz mniej bolą i nawet trochę je polubiłam ;)

Proaktywność.

Jestem mamą. Jako mamie, zdarza mi się o sobie zapomnieć, skupić tak mocno na potrzebach mojego dziecka, że tracę balans, energię i nie mam jej ani dla siebie, ani dla mojej córki (nie wspomnę o reszcie rodziny).

Spotkania i rozmowy z przyjaciółmi absolutnie ładują moje akumulatory. Planowanie, nie tylko ułatwiło wydarzanie się pewnych rzeczy w moim życiu, przede wszystkim pomogło mi, przejąć w tym obszarze większą inicjatywę.

Integralność.

Wiadomo, że życie pisze swoje scenariusze i że pewne rzeczy pozostają poza moją kontrolą. Nawet gdy sprawy nie układają się po mojej myśli, uwzględnianie w moim kalendarzu ludzi a nie tylko zadań sprawiało, że absolutnie mam poczucie działania w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami.

Wdzięczność.

Nie lubię zapominać, że oprócz bycia mamą, jestem także pratnerką i żoną.

Kiedy powiedziałam mężowi, że znalazł się "na mojej nowej liście" obruszył się stwierdzając, że to nienaturalne i jakoś mało spontaniczne. Jak się temu przyjrzałam z boku, faktycznie, jakoś obco to wyglądało...

Spontaniczności trzeba czasem pomóc, a z pomocą przyszły reguarnie zadawane sobie pytania dotyczącego tego, co mogłoby nam pomóc być bliżej? Co sprawiłoby nam radość? Co mogę zrobić dla mojego męża, by poczuł, że jest dla mnie ważny?

Co ciekawe, tutaj również okazało się, że plany nie zawsze pokrywały się z rzeczywistością. To co pomogło rzeczom się dziać, były już same rozmowy o nich - opowiedzenie o swoich potrzebach, czy intencjach.

Zdarza mi się oczywiście, przeładować grafik, nie wykonać tego co zaplanowałam, przełożyć na dzień następny. Natomiast jest jedna rzecz, którą z pewnością zyskałam dzięki takiemu planowaniu - większe poczucie sensu i działania w zgodzie z ważnymi dla mnie potrzebami.

Jeżeli chciał(a)byś sprawdzić co taki sposób planowania przyniesie Tobie.

1. Wypisz wszystkie ważne rol, jakie będziesz pełnił/a w danym tygodniu.

2. Określ po 2-3 zadania, które masz do wykonania w każdej z Twoich ról.

W przypadku wypełaniania roli, jaką jest po prostu "bycie człowiekiem", planuj działania w ramach rozwoju osobistego/duchowego.

3. Rozplanuj na przestrzeni całego tygodnia, zadania, zarówno mieszczące się w ćwiartce "ważne i pilne" - tak zwane pożary, lub zadania "na wczoraj", ale przede wszystkim zadania "ważne a niepilne" - czyli te z reguły nieopatrzone "datą ważności", nieprzypominające o sobie, jak migający w elektronicznym kalendarzu deadline (o Macierzy Eisenhowera, na której się tu opieram, więcej dowiesz się z tego filmiku¹ .)

Mieści się tutaj, zarówno dbanie o relacje, dbanie o siebie (swoje zdrowie, koncentracja na Twoim rozwoju, dbanie o czas na prawdziwy relaks a nie ściemniane odpoczywanie przed komputerem/telefonem), nauka nowych umiejętności, generalnie - robienie rzeczy, które mają znaczenie z perspektywy d ł u g o t e r m i n o w e j.

4. Znajdź czas na codzienne przeglądanie planu dnia (najlepiej rano) - to pozwoli Ci pamiętać, o decyzjach które podjąłeś/podjęłaś oraz uwzględnić rzeczy, których nie zaplanowałeś/łaś.

5. Przygotuj się na niespodzianki.

Jeżeli czegoś nie zrealizujesz, tak jak zaplanowałeś/łaś, zanim wpadniesz w wir poczucia winy lub frustracji przypomnij sobie, że nie możesz wiedzieć wszystkiego i kontrolować wszystkiego. To na początek :-)

Jeżeli wpadniesz w pułapkę nadmiaru zadań - warto zastanowić się, w której ćwiartce mieści się to zadanie - czy faktycznie mieści się w najważniejszym obszarze - rzeczy ważnych i niepilnych, czy faktycznie wymaga Twojego działania (czy możesz oddać je komuś innemu), i czy przypadkiem nie jest pożeraczem czasu (kryjącym się pod płaszczykiem "ważności").

Jeżeli okaże się, że problem stanowi określenie swoich priorytetów - pomocne może okazać się pytanie - jakie znaczenie z perspektywy 2-5-10 lat będzie miało to, że dziś się tym zajmę?

Jak powiedział mój dobry znajomy, "done is better than perfect". Po takiej dawce teorii na temat planowania nie pozostaje mi chyba nic innego poza pytaniem: to co, do dzieła? :)

S. Covey "7 nawyków skutecznego działania. Inspirujące lekcje doskonalenie wewnętrznego i twórczych relacji z innymi." REBIS 2007