Kilka refleksji na temat chwalenia dzieci.

18.12.2015

Kilka refleksji na temat chwalenia dzieci.

Wielu dorosłych – nauczycieli, rodziców, dziadków jest przekonanych, że chwalenie dzieci, podkreślanie jakie są wspaniałe, mądre, utalentowane pomaga im budować poczucie własnej wartości i wysoką samoocenę. Często traktują pochwałę jako narzędzie wspierające dziecko w tym, aby wierzyło w siebie, było przebojowe, radziło sobie dobrze w przedszkolu lub szkole, by ostatecznie potrafiło radzić sobie w życiu i odnosić sukcesy.

Choć o pochwałach wiele już napisano (odsyłam czytelników do świetnych artykułów, które znajdziecie na stronach www.agnieszkastein.pl oraz www.mataja.pl) ja chciałabym przybliżyć kwestię tego jak chwalenie wpływa na nastawienie dzieci do myślenia o sobie i o wyzwaniach – co faktycznie dzieje się z dziećmi gdy są chwalone, jak to wpływa na ich motywację do działania i czy rzeczywiście pomaga w radzeniu sobie z trudnościami?

Nastawienie na trwałość a nastawienie na rozwój.

Carol Dweck, psycholog zajmująca się badaniem czynników wpływających na motywację, która pomaga/utrudnia ludziom rozwijanie swoich umiejętności, przeprowadziła szereg badań, zwracając uwagę na tak istotny aspekt naszego działania jakim jest nastawienie. Choć nastawienie bardziej kojarzone jest z obszarem psychologii sukcesu oraz psychologii biznesu, badania Dweck niosą wiele wartościwych wniosków nie tylko dla przedsiębiorców, menedżerów czy sportowców, ale także dla rodziców i osób pracujących z dziećmi.

Dweck, w jednym ze swoich eksperymentów podzieliła uczestników na dwie grupy. Każda z grup wypełniała ten sam test, po którym otrzymały informację na temat swojego wyniku oraz tego co o nim zadecydowało.

Uczestnicy jednej z grup po wypełnieniu testu otrzymali informację, że są bardzo utalentowani i dlatego świetnie poradzili sobie z zadaniem, w drugiej natomiast, że to włożony w rozwiązanie testu wysiłek przyczynił się do osiągnięcia sukcesu. Jednym słowem – w pierwszej grupie uczestników wzbudzono nastawienie na trwałość ("posiadam stałe cechy, umiejętności, które definują mój sukces") w drugiej nastawienie na rozwój ("zrobiłem coś w określony sposób i to pomogło mi dobrze wykonać zadanie"). Co się okazało?

Przy następnej możliwości wypełnienia testu uczestnicy nastawieni na trwałość zdecydowanie częściej wybierali jego łatwiejszą wersję. W tym samym czasie, uczestnicy, u których wzbudzono nastawienie na rozwój podejmowali wysiłek zmierzenia się z jego trudniejszą wersją.

W ramach tego samego eksperymentu uczestnicy otrzymali kolejną – trudniejszą wersję testu, osiągając tym razem gorsze wyniki niż poprzednio. Jak nastawienie wpłynęło na interpretowanie gorszego wykonania zadania i swoich możliwości? Uczestnicy z nastawieniem na trwałość stwierdzali, że porażka zdefiniowała ich jako mniej mądrych. Skoro wysoki poziom wykonania zależny był od ich talentu i wrodzonej inteligencji, to o czym świadczyły popełniane w zadaniu błędy? O braku tych cech. Z kolei wśród uczestników nastawionych na rozwój, wykonanie zadania z błędami uznawane było za wynik zbyt małego wysiłku włożonego w jego rozwiązanie. Dzieci z nastawieniem na rozwój nie tylko nie zrażały się popełnianymi błędami. Błędy motywowały je do jeszcze bardzej wytężonej pracy!

Badacze sprawdzili także poziom radości z wykonywanych zadań. Tutaj podobnie wystąpiły znaczne różnice na niekorzyść dzieci z nastawieniem na trwałość – bo jak wykonywanie zadania, mogącego obnażyć moje słabości miałoby sprawiać mi radość?

Co wyniki badań mówią na temat chwalenia dzieci?

Skoro to, co mówimy do dzieci wprowadza je w określone nastawienie, które z kolei ma realny wpływ na:wysiłek włożony w wykonanie zadania, podejmowanie lub unikanie wyzwań, poziom satysfkacji z wykonywanej pracy, poziom samooceny, może warto przyjrzeć się bliżej, co dzieje się gdy chwalimy dzieci wzbudając w nich nastawienie na trwałość?

Warto w tym miejscu wspomnieć, o tym, co podkreśla w swojej książce Dweck, że w naszej kulturze powszechnie ceni się sukcesy będące wynikiem talentu, naturalnych uzdolnień i predyspozycji czy inteligencji przy jednoczesnym dewaluowaniu znaczenia wkładanego w osiąganie sukcesu wysiłku. Wynika z tego przekonanie, że lepiej być uzdolnionym leniem niż mało utalentowanym pracusiem oraz że efekt pracy jest ważniejszy od procesu dochodzenia do niego.

Takie podejście może być szkodliwe z kilku powodów. Po pierwsze stwarza podział na zdolnych i niezdolnych, po drugie umniejsza wartość pracy nad problemem i pracy nad sobą, po trzecie sprzyja koncentracji na "sprawianiu wrażenia" a nie na rzeczywistym rozwoju.

Kiedy więc mówimy do dziecka, które dobrze coś zrobiło, "jesteś taki zdolny", "wykonałeś to bezbłędnie!", "szybko Ci poszło", jednocześnie przekazujemy informację, że niepoprawne wykonanie tego samego zadania oraz obecność błędów są czymś niepożądanym i świadczą o braku zdolności. Kwestia wykonywania czegoś szybko lub wolno to osobna sprawa – oczekując od dziecka szybkości wykonania musimy się liczyć z tym, że chcąc spełnić nasze oczekiwanie będzie szukało zadań prostych, które zapewnią mu pożądany rezultat, ale niestety niczego nowego go nie nauczą.

Co zatem może stać się z dzieckiem wprowadzonym w nastawienie na trwałość, któremu coś nie wyszło? Może zacząć wątpić w siebie, uznać, że nie jest zdolne i nie potrafi tego wykonać, zniechęcić się i w ostateczności zrezygnować z dalszych wysiłków.

W obliczu uczenia się nowych rzeczy, które wymagają a. wysiłku, b. dłuższego czasu wykonania c. popełniania błędów, wydaje się to być naprawdę mało wspierającą strategią.

Jak chwalić, by pomóc dziecku skupić się na rozwoju?

I tu dochodzimy do kwestii kluczowej – czego chcemy dla naszych dzieci i jak możemy im pomóc to osiągnąć?

Czy priorytetem jest aby nasze dziecko za wszelką cenę starało się udowadniać jakie jest zdolne i mądre (wiemy już, że będzie próbowało to osiągać, wykonując zadania poniżej swoich możliwości, unikając nowych i trudniejszych, które mogłyby je czegoś nauczyć) czy raczej chcemy by potrafiło znaleźć motywację w obliczu trudności i nie poddawało się tak łatwo kiedy coś mu nie wychodzi?

Biorąc pod uwagę, że:

  • uczenie się nowych rzeczy immanentnie związane jest z popełnianiem błędów,
  • mit leniwego i zdolnego dziecka to szkodliwy stereotyp, który zniechęca dzieci do podejmowania wysiłku,
  • poza wrodzonym talentem czy poziomem inteligencji istnieje cały szczereg umiejętności, których wzmacnianie pomaga dzieciom skupić się na rozwoju a nie chronieniu dobrego mniemania o sobie,
  • wysoka samoocena na niewiele się zdaje, gdy jest efektem porównywania się do innych, co więcej, skupianie się na samoocenie oodciąga dzieci od zajmowania się tym, co może być dla nich naprawdę ważne – na pogłębianiu zainteresowań, poznawaniu swoich możliwości, szukaniu rozwiązań, poszerzaniu wiedzy, zaspokajaniu ciekawości, etc., proponuję skupić się na wzmacnianiu tych umiejętności, które realnie mogą pomóc dzieciom w radzeniu sobie z codziennymi wyzwaniami.

    Należą do nich:

  • posiadanie przekonania, że efekty które osiągamy są dziełem odpowiedniego przygotowania, włożonej pracy, zdobytej wiedzy, podejmownych prób (także tych nieudanych), skierowanych na znalezienie rozwiązania,
  • popełnianie błędów nie jest czymś złym, jest czymś naturalnym, nie świadczy o głupocie, ale o tym, że podejmowane kroki nie prowadzą do spodziewanego efektu i po prostu, trzeba szukać dalej,
  • porażka nie definiuje mnie jako osoby, informuje mnie, że potrzebuję nauczyć się czegoś jeszcze/ wytrwalej ćwiczyć/ dalej rozwijać swoją sprawność by efekt był zadowalający,
  • sukces, dobra ocena, udany występ, nie są celem samym w sobie (choć absolutnie są źródłem radości i satysfakcji), ostatecznie liczy się to, co dzięki przygotowaniu się zyskałem/łam, czego się nauczyłam/łem, jak będę mogła/mógł dalej z tych umiejętności korzystać, etc.

    Dlatego chcąc docenić nasze dziecko, wyrazić uznanie dla jego pracy warto skupić się na procesie dochodzenia do celu a nie samym efekcie pracy.

    Pomocne okazać się mogą zwroty, które skupiają uwagę dziecka na procesach, które pomagają im się rozwijać:

  • "podjąłeś decyzję by siąść teraz do nauki, bardzo to doceniam"
  • "próbując rozwiązać to zadanie spróbowałeś 3 różnych sposobów, aż znalazłeś to najlepsze, to naprawdę skuteczna strategia"
  • "nie przestałaś ćwiczyć pomimo tego, że podczas ostatniego występu zapomniałaś tekstu",
  • "widzę że skupiłaś się na tym aby Twój obrazek miał wiele kolorów i był bogaty w szczegóły, opowiesz mi więcej o tym, co narysowałaś?"

    Podsumowując.

    Często wydaje się nam, że to co pomaga dzieciom w radzeniu sobie z wyzwaniami i co pomaga im wierzyć w siebie, jest podkreślanie jego/jej umiejętności, talentów i wrodzonych uzdolnień. Nie negując wartości naturalnych predyspozycji, chciałam zwrócić uwagę by ich nadmiernie nie przeceniać i nie uzależniać powodzenia w życiu naszych dzieci od ich obecności (lub jej braku).

    Mam nadzeję, że ten tekst pokazał alternatywy dla takiego sposobu myślenia i postępowania wobec dzieci.

    Jestem przekonana, że nie wyczerpuje on ani tematu budowania poczucia własnej wartości, ani konsekwencji skupiania się na własnej samoocenie, ani tym bardziej metod wspierających rozwój dziecięcego potencjału, mam jednak nadzieję, że rzucił światło na aspekt motywacji dzieci i tego jak wielki wpływ mają na nią reakcje dorosłych i przesłanie jakie ze sobą niosą.

    Jeszcze na koniec.

    Mam świadomość, że temat nastawienia w dużym stopniu dotyczy przedszkola/ szkoły i relacji między nauczycielem a uczniem. Świadomie pominęłam tę kwestię wychodząc z założenia, że relacja rodzic – dziecko jest dla dziecka bardzo ważnym punktem odniesienia i ma decydujący wpływ na postrzeganie siebie i swoich działań. Skupiłam się na tym aspekcie także dlatego, bo znajduje się w zasięgu realnego wpływu każdego rodzica :)

    Pisząc ten tekst opierałam się na badaniach zawartych w książce Carol Dweck "Nowa psychologia sukcesu" (s.79-82, 199-204) Wyd. MUZA SA, 2014