Rodzicu. A Ty w jakim działasz nastawieniu?

16.02.2016

Rodzicu. A Ty w jakim działasz nastawieniu?

Wyzwanie czy porażka?

Trafiłam ostatnio w sieci na bardzo interesujące wydarzenie dla dzieci, na które chciałam wybrać się z córką. Weszłam na stronę autorów projektu, poczytałam o tym jakie mają oczekiwania wobec rodziców (i zachowań dzieci) w trakcie organizowanego eventu i… zagotowało się we mnie. Napisałam maila do organizatorów, wyrażając swoje zaniepokojenie wobec tego co przeczytałam. Przyznam, zaryzykowałam – być może bycie ocenioną, posądzoną o przesadę, wydziwianie, „promowanie” bezstresowego wychowania, etc.

Jakież było moje zdziwienie, gdy w odpowiedzi na listę wątpliwości, którą wysunęłam, otrzymałam odpowiedź, której motywem przewodnim było jedno słowo: dziękuję. Dziękuję?!

Osoba po drugiej stronie podziękowała mi za zaangażowanie (!) i za cenną perspektywę (!). Co więcej, już w tym pierwszym mailu (tak, tak, ta korespondencja miała swój ciąg dalszy) zadeklarowała, że mój mail był impulsem do przyjrzenia się tekstom kierowanym do rodziców. Poczułam duże zaskoczenie, nadzieję i wdzięczność za tę reakcję :)  

W tej całej historii najbardziej nurtowało mnie to, co sprawiło, że osoba po drugiej stronie podziękowała mi za naprawdę niełatwą informację? Co sprawiło, że osoba po drugiej stronie była w stanie w taki sposób podejść do doświadczenia, by potraktować je jako informację zwrotną a nie niekonstruktywną krytykę? Może ma taki nawyk, że zawsze dziękuje? Może lubi dostawać maile od „zaangażowanych mam”? ;-) Hmm, może po prostu dostrzegła w tej sytuacji szansę do zrobienia czegoś jeszcze lepiej, a ja miałam okazję zobaczyć na własnych oczach, jak „wygląda” nastawienie na rozwój? ;)

Mała dygresja. Czy jest nastawienie na rozwój - pisałam już w poprzednim wpisie w kontekście wspierania go u dzieci. Odpowiedni psycholog dziecięcy to podstawa.
Tym razem chcę skupić się na nastawieniu na rozwój u nas dorosłych – dlatego, że podwójnym wyzwaniem jest uczyć własne dziecko takiego nastawienia, kiedy nam samym trudno jest w rozwojowy sposób odczytywać własne doświadczenia.

Czym nastawienie na stałość różni się od nastawienia na rozwój?

Przygotowałam dla Was ściągę, która w kilku hasłach podsumowuje, czym według Carol Dweck (psycholog przez wiele lat zajmującą się badaniem nastawienia uczniów, studentów, analizującą wpływ obydwu rodzajów nastawienia w biznesie, relacjach małżeńskich i rodzicielskich) różni się nastawienie na stałość (#fixedmindset) od nastawienia na rozwój (#growthmindset).      

NASTAWIENIE NA STAŁOŚĆ NASTAWIENIE NA ROZWÓJ
UMIEJĘTNOŚCI to cechy stałe. Trzeba je udowadniać. Jesteś inteligentny i utalentowany – i na takiego masz wyglądać,Wybierasz działania, które gwarantują sukces (takie które znasz, w których jesteś dobry).

PORAŻKA = odniesienie niepowodzenia.Myślisz o sobie "Jestem kimś kto ponosi porażki."    

SUKCES = poradziłeś sobie lepiej niż inni.      


WYSIŁEK – jeżeli musisz w coś włożyć wysiłek, oznacza to, że nie jesteś wystarczająco zdolny. Wysiłek to coś niepożądanego. Posiadając talent masz bardzo dużo do stracenia - ciężka praca może go umniejszyć.  

GŁÓWNY MOTYW DZIAŁANIA –„chcę mieć pewność, że mi się uda”.      


INFORMACJA ZWROTNA – skupiasz się na tym, czy poszło Ci dobrze
lub źle. Nie korzystasz z informacji, które mogłyby Ci pomóc coś poprawić.

PEWNOŚĆ SIEBIE - maleje w obliczu trudności. Unikasz pewnych rzeczy, bo czujesz, że nie jesteś w nich dobry.    

MONOLOG WEWNĘTRZNY skupia się na ocenie: "Jestem nieudacznikiem", "Właśnie się okazało, że jestem w tym naprawdę kiepski".    
UMIEJĘTNOŚCI to cechy zmienne. Można je rozwijać.Chcesz się rozwijać. Wybierasz działania, które nauczą Cię czegoś nowego. 


PORAŻKA = brak rozwoju, rezygnacja z dążenia do rzeczy, które mają dla Ciebie wartość. Myślisz o sobie "Jestem kimś, kto właśnie popełnił błąd".  

SUKCES = poradziłeś sobie i dzięki temu nauczyłeś się czegoś nowego (nabyłeś wiedzę, umiejętności, poznałeś nową strategię rozwiązania problemu, dowiedziałeś się o sobie czegoś cennego).  

WYSIŁEK - to wkładany w zadania wysiłek sprawia, że się rozwijasz.  

GŁÓWNY MOTYW DZIAŁANIA –„chcę osiągać swoje cele, chcę przekraczać swoje granice”. Możesz kochać to co robisz, nawet wtedy, gdy doświadczasz trudności.  

INFORMACJA ZWROTNA - skupiasz się na tych informacjach, które pomagają Ci się czegoś nowego nauczyć.

PEWNOŚĆ SIEBIE - rośnie w obliczu trudności. Czasem w ogóle nie jest Ci potrzebna. Wykonujesz pewne rzeczy właśnie dlatego, że nie czujesz się w nich dobry.  

MONOLOG WEWNĘTRZNY skupia się na pytaniach skoncentrowanych na szukaniu rozwiązań: „Czego mogę się dzięki temu nauczyć?”, „Jak mogę się poprawić?”  

  Wiem, że to sporo informacji. Mam jednak wrażenie, że dobrze je mieć w jednym miejscu :) Napisałam je w takiej formie między innymi dlatego, by pokazać, jak bardzo obydwa nastawienia różnią się między sobą w kwestii interpretowania osobistych doświadczeń oraz dla lepszego zrozumienia jak te interpretacje mogą się przełożyć na podejmowane przez nas decyzje.  

Nastawienie od podszewki – co daje świadomość własnego nastawienia?

Czy faktycznie świadomość nastawienia jest w stanie wpłynąć na zmianę zachowania?
Po pierwsze – o to przede wszystkim chodzi.
Po drugie – nie tylko o to, bo o poczucie bezpieczeństwa w obliczu trudności i komfort bycia we własnej skórze (kiedy Ci nie wychodzi) także.
Po trzecie - jak pisze Carol Dweck, czasem chodzi też o działanie pomimo braku komfortu/pewności/jasności/wiedzy, etc.

W nastawieniu na rozwój zmiana zachowania prowadzi Cię w kierunku osiągania tego, co jest dla Ciebie ważne. Tak, byś nie rezygnował(a), za szybko, być wybierał(a) to, co faktycznie stanowić będzie Ciebie doświadczenie przez duże D. Byś dostrzegał(a) w tym co otrzymujesz od losu szansę dla siebie a nie - zamykającą Ci dalszą drogę informację o sobie. Gdybym miała podsumować co najcenniejszego dowiedziałam się dzięki Carol Dweck, napisałabym, że:

  1. Nastawienie można sprowadzić do dwóch rzeczy – dających się nazwać przekonań o sobie i o świece oraz wynikającego z tych przekonań zachowania.

  Dodałabym, że przekonania mają to do siebie, że często nie zdajemy sobie z nich sprawy, za to doświadczamy ich konsekwencji w postaci określonych uczuć i/lub ogólnego samopoczucia. Co więcej, same przekonania nie są problemem, ważniejsze jest to jak bardzo w nie wierzymy – i czy jesteśmy w stanie się od nich odkleić, czy raczej tak mocno jesteśmy z nimi związani, że najzwyczajniej w świecie „nami rządzą” i po prostu realizujemy je swoim zachowaniem.

Dla mnie osobiście, możliwość nazwania tego czym jest nastawienie na stałość i na rozwój, pozwoliły zdystansować się od tego pierwszego i zacząć bardziej świadomie decydować, które z nich chcę wybrać.

  1. Nastawienie na stałość jest elementem pewnej kulturowej normy - społecznie akceptowanych przekonań o działaniu, talencie, wysiłku, - które nam (i naszym dzieciom) nie koniecznie służą. Nastawienie na rozwój, również.
    Pytanie, w której „kulturze” chcemy być częściej?
     
  2. Nastawienie na rozwój można rozwijać w każdym obszarze swojego życia! W pracy, w relacji z mężem, żoną, przyjaciółką, w relacji z dzieckiem. Dweck, bardzo wyraźnie pokazała, że w bliskich relacjach można być „leniuchem”, który wyłącznie oczekuje poklasku, głaskania, chwalenia oraz że tego typu oczekiwanie nie koniecznie definiuje wielką miłość czy przyjaźń a raczej nastawienie na stałość ;).
     
  3. Wysoka samoocena nie jest potrzebna do tego by działać. Wymówka: „potrzebuję poczuć się pewnie, by zacząć coś robić” została raz na zawsze obalona! „Mogę działać właśnie dlatego, że czegoś nie jestem pewna, nie potrafię, nie wiem jak to zrobić”. I „mogę działać właśnie po to, by się tego dowiedzieć/nauczyć/poczuć pewniej”.
     
  4. Wybór nastawienia jest kwestią osobistej decyzji. Dobrze jest wiedzieć, że ma się wybór :)

Jak pracować z nastawieniem na stałość?  

No właśnie. Łatwo się pisze, gorzej się robi. No bo skąd mam wiedzieć, z jakim nastawieniem podchodzę do działania?

1. Odkrywanie nastawienia.

Poniżej przedstawiam kilka pytań, które mnie osobiście pomagają uświadomić sobie aktualny stan tak, aby później przekierować siebie na bardziej konstruktywne tory:

Uczucia.

Zatrzymuję się i próbuję określić co czuję – czy jest to lęk, niepewność, obawa, niechęć do podjęcia działania? Czy w obliczu krytyki pojawia się złość? Czy w obliczu trudności pojawia się zniechęcenie lub rezygnacja? Inne uczucia, które mogą się pojawić to: strach, przygnębienie, przytłoczenie, irytacja, zmartwienie, etc. Wszystko co kieruje mnie w stronę obrony status quo, zwalania odpowiedzialności na okoliczności lub osoby trzecie, szukania powodów dlaczego się nie udało, wkurzania się na okoliczności i poddawania się, mogą sugerować, że oto właśnie jestem w nastawieniu na stałość.  

Myśli.

Badam, jakie myśli kryją się za tymi uczuciami. Tak, tak, z reguły, kiedy czuję złość, niepokój, napięcie to coś sobie myślę co powoduje, że tak się czuję.

Kiedy czujesz lęk/niepewność/niechęć to co sobie myślisz? Mogą to być na przykład myśli, że „inni dowiedzą się jaka jestem niekompetentny/a”, lub „ tak naprawdę, to ja tego nie potrafię” lub „jeżeli mi się nie uda to mnie skrytykują?” lub „on nie ma prawa mnie krytykować”, lub „to koniec świata – właśnie inni zobaczyli, że tego nie potrafię”). Co jeszcze innego?  

Zapisuję tę myśl. Nic tak nie pomaga zdystansować się do dołującej myśli jak zobaczenie jej przed sobą. Kiedy potrafię się do niej zdystansować – często pojawia się ulga, że to nie jest prawda objawiona, to tylko moja myśl.

2. Dystansowanie się do nieracjonalnych przekonań.

Masz swoją mało wspierającą myśl? Tak mocno w nią wierzysz, że wydaje się być absolutną prawdą? Poniżej znajdziesz kilka podpowiedzi, które pomogą Ci zobaczyć, że to jest tylko myśl. I że z pewnymi argumentami nie ma co dyskutować ;)  

  • Jak bardzo ta myśl jest prawdziwa? Czy możesz znaleźć na to potwierdzenie w rzeczywistości? Konkretne sytuacje? Fakty, które widzą inni, nie tylko Ty?

Prawie zawsze, kiedy stosuję tę myśl wobec siebie i proszę osoby, które ze mną pracują by ją sobie zadały, okazuje się, że są dowody przeczące tej myśli.  

  • Czy ta myśl pomaga realizować Twoje bliższe i dalsze cele? Pomaga Tobie przejść do działania? Czy raczej Cię przed nim hamuje?

Przy tym pytaniu chciałabym się zatrzymać, dlatego, że w kwestii nastawienia na rozwój jest ono kluczowe. Carol Dweck pisze o tym w taki sposób, że w zmianie nastawienia nie tyle chodzi o zmianę przekonań, ale o zmianę realnych działań. Według niej, największą porażką w nastawieniu na stałość nie jest fakt, że poniosłeś porażkę (popełniłeś błąd, ktoś Cię na nim nakrył, etc.) tylko że zrezygnowałeś z czegoś co jest dla Ciebie ważne, np. z obawy przed utratą twarzy.

Szukanie wspierających przekonań.

Masz swoje nieracjonalne przekonanie i co dalej? Każdy z nas działa zarówno zgodnie z nastawieniem na stałość jak i z nastawieniem na rozwój. Pytanie jak sobie pomóc, by nastawienia na rozwój było w nas więcej? By było silniejsze, by częściej brało w nas górę?

Jedną z opcji jest szukanie przekonań wspierających. Uwaga! Tutaj nie chodzi o afirmację i wmawianie sobie, że jestem super. Raczej o taką myśl, która uwzględnia więcej faktów (a które pokazują nam, że jest i tak i tak – że czasem może i nie potrafię, ale przypominam sobie sytuacje, kiedy zrobiłam coś dobrze) i dzięki temu staje się bardziej racjonalna.

W tym momencie pragnę Was zostawić z kilkoma przekonaniami, które mnie osobiście dały dużo nadziei, i motywacji do działania „pomimo” różnych „ale”, z którymi zostałam po lekturze „Nowej psychologii sukcesu” Carol Dweck.  

Uczenie się zmienia mózg.

Dzięki wykonywaniu nowych działań, w mózgu tworzą się nowe połączenia. Każdorazowe powtórzenie nowego działania sprawia, że połączenia stają się coraz silniejsze, a impulsy nerwowe przez nie przechodzące - coraz szybsze. W konsekwencji – rzeczy, które były dla Ciebie na początku trudne, siłą rzeczy, stają się po prostu łatwe.

Złapałeś się na tym, że czegoś nie wiesz. Świetnie!

Jest wiele rzeczy, których nie możesz jeszcze wiedzieć. Jest wiele umiejętności, których jeszcze nie posiadasz (i nie możesz jeszcze posiadać, jesteś w końcu człowiekiem). Czy właśnie dlatego, to nie jest wspaniała okazja, by się ich nauczyć?

Kiepsko się czujesz? Nie przestawaj działać.

Kiedy jest Ci trudno. Kiedy Ci się nie chce. Kiedy masz poczucie, że to Cię przerasta, że nie masz pomysłu, że nie wiesz jak, że to za trudne… przypomnij sobie CEL, który sobie postawiłeś(łaś). Jakie kroki, mógłbyś(mogłabyś) podjąć aby sobie pomóc? Jakie informacje zdobyć? Kto mógłby Ci w tym pomóc? Oczywiście, byłoby lepiej gdyby gorsze samopoczucie się nie zdarzało, łatwiej byłoby zmobilizować się do działania, gdybyś tryskał(a) energią. Ale, dla samego działania, to nie ma znaczenia. Gdyby artyści tworzyli tylko w momentach natchnienia, pewnie większość dzieł literackich/muzycznych/malarskich nigdy nie ujrzałaby światła dziennego…  

Nie wyszło tak jak chciałeś. Kusi Cię, by zacząć się oceniać. A co by było gdyby…

Gdybyś potraktował swoje (trudne) doświadczenie jako ważną życiową lekcję? Czego miałaby Cię ona nauczyć? Czego dzięki tej sytuacji dowiedział(a) byś się o sobie? O swoim podejściu? Ilości włożonej pracy? Ilości możliwości, które sprawdziłeś/łaś? Co chciałeś/łaś w tej sytuacji osiągnąć? Czy to co zrobiłeś/łaś pomogło Ci zdobyć to, co chciałeś/łaś? Gdybyś następnym razem znalazł/a się w podobnej sytuacji, co mógłbyś/mogłabyś zrobić inaczej?    

Rodzicu, ucz się sam…

Nic nie wpływa tak mocno na nasze dzieci, jak dawanie osobistego przykładu. To co mówimy o innych ludziach przy dzieciach, to jak reagujemy na osobiste trudności, to jak rozumiemy swoje doświadczenia i jak je tłumaczymy samym sobie, ma równie wielki wpływ na dziecięce nastawienie, jak komentarze, które kierujemy bezpośrednio naszych pociech.

Paradoksalnie, to co może okazać się pomocne dla Ciebie, rykoszetem udzielić się może także Twojemu dziecku. 

Zakładając, że wszystko co robimy wykonujemy pod wpływem jednego z nastawień, mogę śmiało napisać, że podczas pisania tego artykułu wykonałam pracę, którą podzieliłam się z Wami. Tym co długo powstrzymywało mnie przed opublikowaniem, było nastawienie na stałość i lęk przed oceną – czy ten artykuł spotka się z uznaniem? Czy się spodoba? Czy zostanie oceniony jako ważny? Wnoszący? A co jeżeli nie?

To, co pomogło mi go skończyć, pomimo pojawiających się wątpliwości, było przekonanie, że bez względu na reakcję otoczenia, ja właśnie robię coś, na czym mi zależy, co pozwala mi kontaktować się z innymi, dzielić swoimi spostrzeżeniami i coraz precyzyjniej formułować myśli ;) No i absolutnie odczuwam satysfakcję, że skończyłam go pisać!

Aha! W między czasie spotkałam się z Panem od nastawienia na rozwój :) Wygląda na to, że kawał nowego doświadczenia przed nami ;)